Ogólnotematyczne Paranormalne

Potwory z Loch Ness

Salamandry olbrzymie

Badacz Nessie Steve Plambeck zasugerował, że Nessie mogą być gigantycznymi salamandrami. Teoria salamandry sięga już najwcześniejszych lat historii Nessie, ale z pewnością nikt nie kopał tak głęboko i z takim poświęceniem jak Plambeck. Salamandry to płazy, które wyróżniają się długimi ogonami, tępymi głowami i krótkimi kończynami, a które – w przypadku chińskiej salamandry olbrzymiej – mogą osiągnąć długość sześciu stóp. Ale czy to możliwe, że niektóre salamandry mogą rosnąć znacznie większe, nawet do piętnastu do dwudziestu pięciu stóp? Niewiarygodne? Tak. Nieprawdopodobne? Może nie.

Steve Plambeck twierdzi, że Nessies są prawdopodobnie stworzeniami, które czerpią tlen z wody. Dodajmy do tego wyraźny brak dużej liczby doniesień i to, co mamy, uważa Plambeck, jest jakąś formą stworzenia, które spędza większość swojego czasu na dnie jeziora. Albo przynajmniej bardzo blisko niego. Tylko od czasu do czasu, sugeruje Plambeck, zwierzęta te zapuszczają się na wyższe poziomy, co tłumaczyłoby sporadyczne obserwacje i obrazy uchwycone na sonarze. Sugeruje on również, że kiedy potwory wypływają na wyższe poziomy Loch Ness, robią to wzdłuż jego boków, które są głównymi obszarami zamieszkiwania populacji ryb w Loch Ness. Innymi słowy, potwory wypływają na powierzchnię głównie podczas żerowania.

W tym sensie Plambeck przedstawia przekonujące argumenty, jeśli chodzi o to, że stworzenia z Loch Ness mogą być ogromnymi salamandrami lub przynajmniej innym rodzajem dużego, nieznanego płazu. Jest to teoria zauważona również przez badaczkę „Erikę”. Mówi ona o takim scenariuszu, że chińska salamandra olbrzymia jest stworzeniem mało zauważalnym ze względu na swoją szybkość lub czas spędzony poza wodą. W rzeczywistości, jak słusznie stwierdza, stworzenie to spędza większość swojego życia na dnie dużych zbiorników wodnych, gdzie czeka na przepływające ryby, które mają stać się smacznym posiłkiem. Ona sprawia, że punkt, że biorąc pod uwagę fakt, że chiński gigant salamander jest dno-dworzec, a jeden, który jest rzadko widziałem, to nie jest niemożliwe, że podobne stworzenie w Loch Ness może pozostać w dużej mierze niezauważone.

Roland Watson, autorytet w dziedzinie potworów z Loch Ness, również wziął udział w tej kontrowersji i przyznaje, że jest zwolennikiem teorii o gigantycznych płazach.

Nadprzyrodzone bestie

W nocy 2 czerwca 1973 roku Loch Ness gościł coś naprawdę niezwykłego. Było to nic innego jak pełny egzorcyzm, który miał na celu na zawsze wygnać potwory z głębokich i ciemnych wód. To wszystko było dziełem Donalda Omanda, zarówno lekarza, jak i wielebnego. Był to człowiek, który miał znaczną wiedzę i doświadczenie w dziedzinie wszystkich rzeczy nadprzyrodzonych. I zyskał wiele wsparcia i pomocy od oddanego poszukiwacza Nessie, Teda Holiday’a.

O swoich przemyśleniach na temat fenomenu Nessie, Wielebny Omand powiedział: „Każdego roku przejeżdżam wzdłuż większości długiego, nieco nużącego, brzegu Loch Ness w podróży z Kyle of Lochalsh do Inverness i nigdy jeszcze nie zaobserwowałem potwora”.

Nie powinniśmy jednak interpretować tego w ten sposób, że Omand był sceptykiem, jeśli chodzi o stworzenia z Loch Ness. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Uważał, że trzeba być nad jeziorem w odpowiednim czasie, aby spotkać jednego z potworów. Jego rozumowanie było proste: Nessies to nadprzyrodzone byty, które można zobaczyć tylko wtedy, gdy okoliczności sprzyjają spotkaniu. Dla Omanda potwory były projekcjami czegoś dużego i przerażającego z minionej epoki – potworów, które mogły istnieć miliony lat temu, ale które nadal się manifestują, choć w formie paranormalnej. Dla bogobojnego wielebnego nadprzyrodzone bestie musiały zostać wypędzone, a im szybciej tym lepiej.

Podjęto decyzję o przeprowadzeniu kilku egzorcyzmów: kilka na brzegu w różnych punktach jeziora i jeden w samym centrum, na wodzie. Mała łódź została hojnie udostępniona przez Wing-Commander Basil Cary, który mieszkał z żoną w pobliżu brzegu jeziora i który był szczególnie zaintrygowany legendą o potworach. Gdy wszystko się zaczęło, powaga sprawy szybko stała się oczywista.

Kiedy wielebny Omand i Ted Holiday – wraz z Tonym Artusem, kapitanem armii brytyjskiej zainteresowanym kontrowersjami wokół Nessie i przyjacielem fotografem Omandem – dotarli do Lochend, Omand poprosił wszystkich o uklęknięcie, co też uczynili, a na ich czoła pokropiono wodą święconą w kształcie krzyża. Jakby na zawołanie, nagle okolicę ogarnął chłodny wiatr. Nie był to koniecznie dobry znak – w ogóle. Egzorcyzmy odbyły się, ale biorąc pod uwagę, że ludzie nadal widzą Nessies, wydaje się, że nie przyniosły one pożądanego efektu.

Patrząc wstecz na tę noc kilka lat później, Ted Holiday powiedział: „Czułem, że w tym momencie w atmosferę wkradło się wyraźne napięcie. To było tak, jakbyśmy przesunęli jakieś niewidzialne dźwignie i czekali na wynik”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *